Nie było do tej pory książki, która w sposób kompleksowy opisywałaby dzieje Żydów w Nowym Targu, a szczególnie ich zagładę. Ukazywały się opracowania, który ten temat ujmowały fragmentarycznie, skupiając się na jednym zagadnieniu, tematyce, miejscu czy osobie.
Praca Karoliny Panz "Chciałabym opowiedzieć jak zginęło miasto. Zagłada żydowskich mieszkańców Nowego Targu" (Centrum Badań nad Zagładą Żydów, 2025) jest kamieniem milowym w tym obszarze badań i stanie się punktem odniesienia do pisania o historii społeczności żydowskiej na Podhalu, stosunkach polsko-żydowskich, a przede wszystkim o Zagładzie.
Książka przybliża losy jednostek, opisuje historie wielu nowotarskich rodzin w kontekście historycznym, ale takim głównym “przewodnikiem” po losach tej społeczności jest rodzina Singerów, która miała sklep przy Rynku, a dzięki ocalałej z tej rodziny zachowało się bardzo dużo cennych dokumentów.
Cała książka bazuje na imponującej liczbie źródeł. Są to zarówno wywiady własne autorki z ocalałymi lub ich rodzinami, jak i relacje świadków, kartoteki z wykazami mieszkańców, dokumenty procesowe, wspomnienia, opracowania historyczne, materiały z archiwów zagranicznych i polskich, gazety, rejestry miejskie. Podam dwa przykłady nieoczywistego wykorzystania zachowanych dokumentów z czasów II wojny światowej. Dzięki gorliwemu urzędnikowi, który sporządzał codziennie “wykaz spożytych porcji żywnościowych” w areszcie w Nowym Targu znamy nazwiska żydowskich więźniów i liczbę dni spędzonych w celi, a dzięki zapisom z archiwum Elektrowni Miejskiej, wiemy, że jej pracownicy na polecenie burmistrza już dzień po akcji likwidacyjnej w sierpniu 1942 r. spisywali stan liczników energii elektrycznej w żydowskich nieruchomościach, pozostawionych przez ludzi, którzy w tym czasie jeszcze jechali do obozu zagłady w Bełżcu.
Publikację uzupełnia około 200 zdjęć, które dodają tej książce bardzo osobistego charakteru. Nie tylko poznajemy mnóstwo nazwisk i okoliczności ich życia w Nowym Targu, ale również możemy zobaczyć, jak te osoby wyglądały. To czasem zdjęcia rodzinne, z dziećmi, psami, w czasie zabawy czy wypoczynku, fotografie te pokazują jak podobni do nas byli nasi żydowscy sąsiedzi.
Na końcu książki znajduje się lista prawie trzech tysięcy nazwisk nowotarskich Żydów, które autorce udało się ustalić w trakcie badań. Wiem, że stworzenie takiej listy i sprawdzenie losów tych osób to tytaniczna praca, która musiała zająć wiele lat. To bardzo cenna baza wiedzy dla wszystkich historyków zajmujących się tematem społeczności żydowskiej na Podhalu. A dla nas wszystkich lista jest świadectwem i przypomnieniem, że prawie wszyscy Żydzi z Nowego Targu zginęli, ale pamięć po nich pozostała.
Ostatnie dni i godziny społeczności żydowskiej Nowego Targu zostały odtworzone przez autorkę bardzo drobiazgowo, a opisy są bardzo obrazowe. Można sobie łatwo wyobrazić jak przebiegała akcja likwidacyjna, przez władze okupacyjne nazwana bardzo eufemistycznie “Judenaktion” (działania przeciwko Żydom). Relację z tych ostatnich godzin Żydów w Nowym Targu pod koniec sierpnia 1942 r. czyta się ze ściśniętym gardłem.
Do tej zagłady żydowskich mieszkańców Nowego Targu nawiązuje też tytuł książki, który jest cytatem z powojennej relacji Chany Hornung (z domu Grassgrün), która chciała opowiedzieć, jak zginęło miasto. A słowo “Miasto” jest tutaj symboliczne, bo na Podhalu od zawsze tak się mówiło na Nowy Targ.
Autorka pisze, że nie znalazła niemal żadnych informacji na temat losów Żydów ukrywających się na terenie Nowego Targu lub w jego okolicy po akcji wysiedleńczej.
“Niemal nic [nie wiadomo] na temat tych, którzy ich [Żydów] denuncjowali, jak również tych, którzy udzielali im schronienia. Żaden mieszkaniec Nowego Targu nie był po wojnie oskarżony o wydawanie czy mordowanie ukrywających się Żydów. Żaden mieszkaniec miasta nie dostał tytułu Sprawiedliwego wśród Narodów Świata za pomoc udzieloną sąsiadom. [...] O tym, że może oznaczać to co innego niż tylko brak udzielenia pomocy, świadczy historia Józefa Jędrola, który w najtrudniejszym dla nowotarskich Żydów czasie żywił przez kilka dni w pobliskm lesie rodzinę Dattnerów i przywózł im z Krakowa konieczne do przeżycia dokumenty.”
Autorka ustaliła jeszcze nazwiska rodziny Ufirów, która po akcji likwidacyjnej ukrywała młodą Żydówkę oraz Andrzeja Mazgaja, który zginął za przyniesienie Żydom z obozu pracy chleba i kiełbasy. Nie udało się ustalić nazwisk rodziny, która ukrywała do stycznia 1945 r. nastoletniego Henia Hellera wydanego wkrótce po opuszczeniu kryjówki przez innych mieszkańców i zabitego nad Dunajcem.
Temat wyłapywania Żydów po akcji wysiedleńczej i ich strategie przetrwania na tym terenie autorka szerzej opisała w wydanej w 2018 r. książce “Dalej jest noc” (tom II).
Poruszająca jest historia Dawida Grassgrüna, który jako jeden z nielicznych Żydów z Nowego Targu powrócił do miasta po wojnie i próbował odtworzyć w nim gminę wyznaniową i społeczność żydowską. Został zabity w lutym 1946 r. w domu przy ulicy Krzywej. Przed śmiercią otrzymał anonimowy list z pogróżkami, wzywający go do opuszczenia miasta. Ulotki o podobnej treści z antyżydowskim przekazem rozwieszali po ulicach i roznosili po domach na Podhalu członkowie oddziału “Ognia”, w tym jego narzeczona.
Bardzo ciekawe i do tej pory mało zbadane są historie dotyczące sposobów przeprowadzania Żydów przez granicę polsko-słowacką. Dzięki przedwojennym jeszcze kontaktom z przemytnikami góralskimi i ich kanałom przerzutowym udało się przeprowadzić wiele osób przez granicę polsko-słowacką na południe. Główna trasa prowadziła z okolic Nowego Targu przez rzekę Białkę do Kieżmarku. Później jeden z kanałów prowadził również przez Czarny Dunajec w kierunku słowackiej Orawy.
O Czarnym Dunajcu autorka pisze w książce przede wszystkim w kontekście obozu pracy, który powstał na terenie przedwojennego tartaku należącego do Izydora Landaua. Władze okupacyjne przejęły go, wytwarzały tam drewniane elementy baraków dla Luftwaffe, natomiast po akcji likwidacyjnej 30 sierpnia 1942 r. założyły tam obóz pracy przymusowej Hobag (później przemianowany na Delta-Werk) dla 90 Żydów wyselekcjonowanych na stadionie w Nowym Targu.
Autorka wspomina o strasznych warunkach panujących w obozie, szczególnie zimą, przytacza wspomnienia i opisy więźniów i innych pracowników, ale też dokumenty z procesów zbrodniarzy wojennych, którzy opisywali sytuację w Hobagu oraz opisuje ucieczki i egzekucje więźniów, którzy zostali później pochowani na cmentarzu żydowskim w Czarnym Dunajcu.
Historia eksterminacji Żydów nowotarskich, a szerzej podhalańskich, to również historia Żydów z Czarnego Dunajca i okolicznych wsi. Oni również byli mordowani w domach, ginęli na cmentarzu i tak samo zostali spędzeni na stadion w Nowym Targu w niedzielę 30 sierpnia 1942 r. i razem z innymi Żydami z Podhala zostali przewiezieni w przerażających warunkach pociągiem do obozu zagłady w Bełżcu, gdzie wszyscy zginęli.
Karolina Panz, "Chciałabym opowiedzieć jak zginęło miasto. Zagłada żydowskich mieszkańców Nowego Targu", Centrum Badań nad Zagładą Żydów, 2025